🐶 Szczerość I Zaufanie W Związku
Oto 12 sposobów na odbudowanie zaufania po zdradzie w małżeństwie: 1. Zerwać wszystkie więzi ze swoim romans. pierwszym krokiem jest zerwanie wszystkich więzi z partnerem romans. Jeśli chcesz, aby twój partner, aby zobaczyć, że próbujesz naprawić rzeczy z nim / nią, zrób to, pokazując im, że romans jest za tobą.
To dotrzymanie słowa i obietnic, traktowanie partnera poważnie. To również podejmowanie odpowiedzialnych i świadomych decyzji, np. o wzięciu ślubu. Lojalni partnerzy powinni podejmować decyzje wspólnie ale i dbać o to, by w sprawy dotyczące związku - nie angażować osób trzecich, np. rodziców czy przyjaciół.
Zakończenie. 1. Wstęp. W Polsce przeprowadzono wiele badań dotyczących miłości i związków, które oferują ciekawe spostrzeżenia na temat tego, jak kochają się Polacy. Wyniki tych badań pomagają zrozumieć, jak Polacy radzą sobie z wyzwaniami związanymi z miłością i jakie są najważniejsze aspekty budowania zdrowej
Szczerość, jedność, wiara w siebie nawzajem i wspólna, ukierunkowana praca przynosi większy efekt niż folwarczne zarządzanie. Dzielenie się wiedzą zamiast jej zawłaszczania dla
Szczerość, uczciwość, lojalność i wierność to wymiary, które tworzą zaufanie. W związku jest jednym z najważniejszych fundamentów, na których zbudowana jest relacja między dwojgiem ludzi. Daje poczucie bezpieczeństwa obu partnerom, oznacza wzajemne rozumienie swoich oczekiwań i potrzeb. Jak odbudować zaufanie w związku? Raz
Posłuchaj artykułu. 00:00 / 00:00. W związku ani zauważalny brak szczerości, ani nieograniczona szczerość nie są dobrym wyjściem. Najlepiej jest wtedy, kiedy odsłaniamy się w sposób
Gdy partner odkryje, że coś przed nim ukrywamy najprawdopodobniej poczuje się zdradzony, a nawet może stracić do nas zaufanie. Jest to początek rozpadu związku. A jeśli kłamstwo dotyczyło wyjątkowo poważnej sprawy, również moment jego odkrycia może być jednocześnie końcem relacji.
Szczerość w związku jest o tyle trudna, że idzie za nią ogromny ładunek emocjonalny. Można zignorować nieprzychylny komentarz od obcego gościa na przystanku, ale gdy wypowie to nasz ukochany, gorzka prawda będzie tłuc się po głowie jeszcze przez wiele, wiele godzin. I niestety, nie każdy sobie z tym balastem radzi.
Zaufanie jest bardzo ważne w związku, ale bez uczucia nie ma prawdziwej miłości, oznacza to że najpierw musi powstać uczucie a dopiero potem inne sprawy, które je wzmacniają, wtedy można powiedzieć o prawdziwym związku.
BoXRj. W gabinecie często jestem pytana o szczerość w relacji. Pacjenci pytają, czy warto być szczerym zawsze i w każdej sytuacji? Czy są granice tej szczerości i ewentualnie w którym miejscu. Mają ze wiele doświadczeń oraz wiele własnych koncepcji na jej temat. Inspiracja do artykułu? Jak przeważnie - pacjenci. Oczywiście ze względu na ich bezpieczeństwo i anonimowość imiona i pewne szczegóły zostały zmienione. Lidia (37) jest tuż po rozwodzie. Powoli zaczyna się rozglądać za jakimś interesującym mężczyzną. Rozmawiamy o wnioskach, jakie wyciągnęła z poprzedniego związku, które mogłyby jej pomóc w stworzeniu udanej relacji z nowym partnerem. - Powodem moich kłopotów z mężem była obopólna nieszczerość. Ja wolałam unikać rozmawiania o mojej przeszłości, bo się jej wstydziłam. Nie chciałam, żeby mąż wiedział, że kiedyś byłam nieco szalona. Wydawało mi się, że nie zrozumiałby (Lidia miała dość bogatą przeszłość erotyczną – przyp. autorki). A potem mąż miał ten romans... Może, gdybym dowiedziała się od niego, od razu. Ale powiedziała mi o tym znajoma i to w tak niesprzyjających okolicznościach. Nie byłam w stanie mu wybaczyć. Nie zdrady, tylko kłamstwa. Teraz chcę stworzyć związek, gdzie szczerość będzie podstawą. Jestem gotowa powiedzieć o sobie już na pierwszej randce. Jeśli mnie zechce, to znaczy, że to ten. I tego też będę oczekiwać od niego. Tajemnice to gwóźdź do małżeńskiej trumny. Jeremi (41) właśnie rozstał się z żoną. - Dziś wiele zrobiłbym inaczej. Przede wszystkim nie powiedziałbym żonie o zdradzie. To była jednorazowa historia, kompletnie bez znaczenia. Ale wydawało mi się, że zatajenie tego byłoby nielojalnością wobec Renaty. No więc powiedziałem i od razu pożałowałem. Nie wiem, na co liczyłem? Na zrozumienie? Może po prostu chciałem zrzucić ten ciężar, podzielić się nim z najbliższą osobą. Naprawdę nie wiem, co wtedy myślałem. Żona kazała mi się spakować. Miesiące bez niej były potworne. Ale sklejenie tego potem też nam nie wyszło. Renata przestała mi ufać. Zaczęła mnie sprawdzać, zadawała setki pytań, chciała wiedzieć wszystko, łącznie z tym, o czym myślę. Nie byłem w stanie tego znieść. Gdybym mógł zaapelować do ludzi, żeby nie wierzyli w bezwzględną szczerość... Ona zniszczyła moje małżeństwo. Szczerość absolutna W gabinecie często jestem pytana o szczerość w relacji. Pacjenci pytają, czy warto być szczerym zawsze i w każdej sytuacji? Czy są granice tej szczerości i ewentualnie - w którym miejscu. Mają ze wiele doświadczeń oraz wiele własnych koncepcji na jej temat. Od stanowiska absolutnej szczerości po szczerość bardzo wybiórczą. Najczęściej zastanawiają się nad szczerością w kontekście zdrady, pokus, fantazji, ale pojawiają się też wątpliwości dotyczące kwestii przeszłości (czy mówić ile miałem kobiet i gdzie uprawiałem seks), finansów (ile zarabiam), rodziny (co sądzę na temat jego rodziców), a nawet higieny (mówić, że idę wydepilować nogi czy nie) czy fizjologii (mówić bez skrepowania o wzdęciach czy biegunkach?). Postanowiłam więc poczynić drobny research i przeanalizowałam internetowe fora dotyczące tematyki związków. Czego się dowiedziałam? Jak zwykle, że mamy różne opinie i doświadczenia. Zdarzały się oczywiście osoby, które deklarowały absolutną szczerość i takie też miały oczekiwania od partnera ("jeśli nie w związku być szczerym to gdzie?"). Byli i tacy, którzy przyznawali, że na temat pewnych spraw milczą ("moja babcia mówiła, że całego tyłka się nie pokazuje", "tajemniczość jest atrakcyjna i pociągająca"). Wielu liczyło na bezwzględną szczerość partnera, co wydawało mi się zrozumiałe. Kto przyzna, że chce być okłamywany? Ale znalazłam i takich, którzy otwarcie mówili, że są kwestie, o których chętnie mogliby nie wiedzieć. Wnioski? Otóż, z mojego oglądu forum wynika, iż kobiety najczęściej nie mówią mężczyznom o swoich fantazjach, wydatkach oraz o kompleksach. Mężczyźni unikają mówienia o innych kobietach (że im się podobają, że miewają fantazje) oraz o złej kuchni czy garderobie partnerki. Są zdania, że to zazwyczaj źle się kończy. Kobiety nie chcą słyszeć od swoich mężczyzn, że przytyły czy powinny przejść na dietę (mimo, że niektóre mówią o tym nieustannie i domagają się reakcji partnera), że za dużo mówią, że podoba Ci się jej przyjaciółka czy inna kobieta, że Twoja matka lepiej gotuje, że ona jest jak swoja matka, że miewasz fantazje z innymi kobietami, że Twoja eks była bardziej namiętna. Mężczyźni zaskoczyli mnie tym ile informacji jest im zupełnie zbędnych. Daruj partnerowi wspomnienia o Twoich byłych, fantazje z Rayanem Gosslingiem w roli głównej i porównywanie go do kolegów z pracy. Możesz pominąć też informacje, że Twoi rodzice go nie lubią, a on źle się ubiera, jest niewykształcony, mało zarabia, kiedyś miał lepszą kondycję a jego hobby jest śmieszne i bez sensu. Mężczyźni nie muszą znać szczegółów co do twojej fizjologii czy higieny i wiedzieć, że jesteś rozczarowana jego sprawnością w łóżku. Mężczyźni nie znoszą też pytań o byłe. Oczywiście należy mieć świadomość, że powyższe "wyniki" to uogólnienia i uproszczenia. Przytoczyłam je po to, by po pierwsze zaprzeczyć tezie wysuwanej przez niektórych, że wszyscy pragniemy bezwzględnej szczerości. Tak nie jest. Nie wszyscy uważają też, że szczerość jest lekarstwem na wszystko. Chciałam zwrócić uwagę na różnice pomiędzy nami. Bowiem różnie myślimy o świecie i rzeczywistości, w tym także o szczerości. I pytana o granice szczerości w relacji - od tego zawsze zaczynam. 1. Dla większości z nas podstawą związku jest LOJALNOŚĆ wobec siebie. Ale jedynie niektórzy definiują lojalność jako szczerość bez granic. Dla innych lojalność to odpowiedzialność i szacunek wobec uczuć partnera, co czasem oznacza pozbawianie ukochanego/ej wiedzy, która mogłaby jedynie zranić. Dobrze jest o tych różnicach rozmawiać. Znając przekonania i doświadczenia partnera dotyczące szczerości łatwiej będzie Ci podjąć decyzję w kwestii – powiedzieć czy też nie. Jeśli wiesz, że dla partnera szczerość jest absolutna podstawą prawdopodobnie wybierzesz pierwsze rozwiązanie. Jeśli nie, może zdecydujesz inaczej. 2. Każdy z nas jest inny, różne są także związki. To, że poprzedni partner Cię zawiódł nie oznacza, że zawiedzie i ten. Nie przekładaj doświadczenia z poprzedniej relacji (czy też relacji z domu rodzinnego) jeden do jednego. Dobrze wyciągnąć wnioski z minionych przeżyć, ale pamiętaj, że tworzysz nową jakość. Obecny partner nie musi dostawać cięgów za poprzednich. Były Cię okłamał, ten ma Ci mówić o wszystkim? Dziel się swoimi potrzebami i obawami w tej kwestii, ale słuchaj też co ma Ci do powiedzenia partner, jak on to widzi. Również granice szczerości są w związku obszarem do wspólnych NEGOCJACJI. 3. Nie ma recept czy przepisów na miłość. Są wskazówki, sugestie, nic ponad to. Ze szczerością jest podobnie. Moim zdaniem nie ma mądrego, który mógłby powiedzieć zawsze czy nigdy: Jeśli powiesz o zdradzie Twój związek na pewno się rozpadnie; albo nigdy nie mów ile wydajesz na buty. Ja zazwyczaj powołuję się na ZNAJOMOŚĆ siebie, partnera oraz na UWAŻNOŚĆ. Jeśli jesteś uważny łatwiej będzie Ci poczuć co zrobić. 4. Pamiętaj, że to, CO mówisz (lub nie) jest ważne. Ale moim zdaniem znacznie ważniejsze jest to JAK mówimy. Są tacy, którzy wychodzą z założenia, iż można powiedzieć wszystko, kwestia jedynie jak to powiemy. Byłabym ostrożna z tak ortodoksyjnym stawianiem sprawy (treść jest ważna), ale zgadzam się, że podstawą jest forma czyli dobór słów (te mają niebywałą moc), oraz niewerbalna strona przekazu. 5. Obok odpowiedniej formy istotny jest MOMENT, kiedy to mówisz. Z jednej strony chodzi o odpowiedni moment w procesie relacji. Może nie powiesz czegoś na początku znajomości, ale z czasem pogłębiania więzi uznasz to za wskazane lub też poczujesz się gotowy. Z drugiej strony chodzi o kwestie znacznie bardziej przejrzyste jak np. to, by nie mówić czegoś przy innych. 6. Kolejnym ważnym elementem jest CEL w jakim mówisz czy milczysz. Uważam, że bardzo użytecznym pytaniem przy wątpliwościach ze szczerością jest pytanie PO CO? Po co mówię (żeby zrzucić z siebie ciężar, a może chcę coś naprawić)? Po co milczę (obawiam się, a może uważam to za bezcelowo raniące)? Uczciwa odpowiedź wymaga ogromnej dojrzałości, ale warto się na nią zdobyć, bo może być niezwykle użyteczna. 7. Podobne pytania dotyczą SENSU, KORZYŚCI oraz KONSEKWENCJI. Oczywiście nie zawsze jesteś w stanie je przewidzieć. Ale użyć wyobraźni nie zaszkodzi. Ważne, żeby nie robić niczego w emocjach. W tak subtelnych sprawach jak granice szczerości mogą nie być dobrym doradcą. Pamiętaj, że to co mówisz, może być niekiedy strzałem w swoje kolano. Pamiętaj, kto jest Twoim kumplem, a kto miłością. Może mówienie żonie o swoich fantazjach z asystentką nie jest najlepszym pomysłem? Uważam, że określone kwestie są do określonych osób: inne do rodzica, inne do dziecka, inne do męża, inne do przyjaciółki. 8. Czasem użytecznymi pytaniami mogą być też np.: CZY JA CHCIAŁABYM WIEDZIEĆ oraz CZY PARTNER MNIE O TO PYTA? Oczywiście należy wziąć (jak zawsze)pod uwagę kontekst. Po pierwsze nie zawsze jesteśmy z partnerem zgodni. Może Ty nie chciałabyś wiedzieć, ale on, i owszem, bo Ci o tym mówił. Po drugie, jeśli partner nie ma szans, żeby domyślić się Twojej tajemnicy, trudno żeby o to pytał. Ale są sytuacje, w których możesz z powyższych pytań z powodzeniem skorzystać. 9. I garść sugestii na koniec: Mów o FAKTACH, szczegóły możesz sobie darować (kwestia zdrady, przeszłości erotycznej, faktu, iż, co naturalne podobają Ci się inne kobiety etc); Mów o DECYZJACH, dzielenie się wątpliwościami przemyśl (decyzja dotycząca odejścia kontra wątpliwości czy kochasz swoją żonę); O tym, CO MIĘDZY WAMI jest sprawą otwartą, wymaganie zwierzania się ze szczegółów spotkania z przyjaciółką (co dotyczy np. jej małżeństwa) nie ma związku z lojalnością wobec partnera. 10. W PODSUMOWANIU: Każdy z nas ma pewien obszar swojej własnej intymności, w której zawierają się również kwestie, o których nie chce mówić. Uważam, że mamy do tego prawo. Jeśli nie są to sprawy mające zasadnicze znaczenie dla relacji, moim zdaniem, należy to uszanować. Wymaganie od ukochanego/ukochanej, żeby mówił nam wszystko, zwierzał się ze wszystkich myśli, tęsknot, fantazji jest dla mnie przemocą i ograniczeniem jego wolności. Sięgnijcie pamięcią do zajęć przedszkolnych. Pamiętacie rysunek dwóch zachodzących na siebie zbiorów? Oddaje on to jakim zjawiskiem jest związek. Jest w nim miejsce na wspólne (wspólny czas, wspólna intymność) i na odrębne (czas spędzany osobno, odrębność emocjonalna i psychologiczna). To jaki obszar w związku jest wspólnym a jaki odrębnym jest indywidualną kwestią każdej diady. Ale dobrze jest pamiętać, że obszary są trzy (moje, jego/jej i nasze). Z mojego doświadczenia wynika, że zignorowanie tego faktu z reguły kończy się pesymistycznie. Zarówno nadmierne separowanie indywidualnych „światów” każdego z partnerów nie służy (jest powodem rozpadu), ale zlanie się nie jest lepszym pomysłem (może doprowadzić np. do uczucia „duszenia się” w związku i potrzeby jego zerwania). Wymaganie bezgranicznej szczerości jest jednym z jego elementów. Dlatego też zarządzaj szczerością rozważnie, dojrzale i odpowiedzialnie. Nie usprawiedliwiaj się, nie szukaj łatwych rozwiązań, ale decyduj z największą możliwą korzyścią dla związku, w którym jesteś. Źródło:
14 lutego 202227 maja 2022#finanse osobiste, #planowanie budżetu Przeważnie trudno rozmawia się o pieniądzach. Można wręcz odnieść wrażenie, że pieniądze to swego rodzaju temat tabu. A jak się ma sprawa, jeśli do tego dochodzą jeszcze wspólne finanse w związku? W tym wpisie przedstawiam kilka przemyśleń i pomysłów odnośnie prowadzenia wspólnego budżetu i podpowiadam, w jaki sposób omawiać finanse w związku, by pieniądz nie stał się przysłowiową kością również odsłuchać artykuł w formie podcastu!Player odcinka ↧ ↧ ↧ ↧ ↧Player odcinka ↥ ↥ ↥ ↥ ↥Finanse w związku – trzymajcie wspólny front!Pewnie nie wynajdę koła na nowo stwierdzając, że finanse w związku powinny być oparte przede wszystkim na spójności, zgodzie, ludzkim „dogadaniu się”, kompromisach. Ciężko będzie dać uniwersalną receptę na to, jak się we wszystkim dogadać i mieć totalnie luźne, niezmącone niesnaskami życie związkowe. Każdy ma inny charakter, temperament i różne poglądy, jak również odmienne przyzwyczajenia, nawyki i nieraz już pewien utarty punkt widzenia na kwestię finansów, który wynosimy z też tak ważne jest, by nie tkwić twardo w swoich poglądach, a otworzyć się, choć troszkę, na dialog i inny punkt widzenia. Nie chodzi mi o to, by totalnie swoje własne zdanie ignorować, ale by dać szansę, aby każda ze stron mogła swoją wizję wspólnych finansów przedstawić. Warto też nie wychodzić z założenia, że „moja wizja jest tą jedną jedyną słuszną”. Z pewnością znajdziecie punkty styczne w swoim widzeniu finansów, co będzie stanowiło podłoże do wypracowania wspólnych strategii zarządzania finansami w wygospodarować sobie 30-60 minut na rozmowę, którą w pełni poświęcicie na kwestie związane z Waszym budżetem. Podczas rozmowy można poruszyć tematy takie jak:Kto będzie zarządzał Waszym budżetem domowym? Czy przejmie to jedna osoba (u nas tak właśnie jest, ja to po prostu lubię, więc z tym regularnie działam), czy będziecie tabelki wypełniać wspólnie?Jaka jest Wasza hierarchia wydatków, by uwzględnić wydatki wspólne, ale też indywidualne, by nikt nie czuł się pokrzywdzony zabieraniem mu budżetu na jego pomysły i rozumiecie kwestię bezpieczeństwa finansowego i jak planujecie o nie zadbać?Czy uruchomicie wspólne konto bankowe, czy będziecie korzystać ze swoich rachunków indywidualnych?Kto za co będzie płacić? Czy zbudujecie wspólną pulę finansów i będziecie z niej regulować zobowiązania typu rachunki, raty, zakupy żywieniowe, itp., czy podzielicie się płatnościami, na zasadzie „ja płacę za rachunki, Ty kupujesz jedzenie”. A co będzie w sytuacji, gdy jednej ze stron zabraknie środków na ustalone cele? Skąd weźmiecie brakującą kwotę? To kwestie wydawałoby się banalne, ale lepiej ustalić to zawczasu, niż potem kłócić się nad pustym portfelem 😉 .Czy przyjmiecie jakieś wspólne cele oszczędnościowe, czy oszczędzaniem pieniędzy każdy zajmie się indywidualnie, wedle swoich potrzeb i założeń? A może połączycie obie te strategie?Jakie macie podejście do zadłużania się i jak chcecie uniknąć zbytniego obciążania się kredytami wszelkiej maści?Jak widzicie swoją przyszłość finansową, czyli np. zabezpieczenie swojej emerytury, możliwości zwiększenia dochodów?Wymienione zagadnienia są oczywiście przykładowe, ale mogą stanowić dobry punkt wyjścia do rozmowy o finansach w związku. Zresztą, jak ze wszystkim, najważniejsze jest zacząć działać – w tym przypadku rozmawiać – a jeśli będziecie się nawzajem słuchać i próbować znajdować kompromisy, to w kwestii budżetu domowego z pewnością wypracujecie najlepsze dla Was przyjęliśmy zasadę prowadzenia wspólnego konta, które służy do wykonywania rozliczeń bieżących (raty, rachunki, zakupy wszelkiego typu). Każdy z nas ma również konto prywatne, gdzie trzymamy swoje drobne środki na nasze potrzeby. W kwestii oszczędzania również działamy wspólnie. Tworzymy cele oszczędnościowe oraz konsekwentnie próbujemy je realizować. Jednak każdy z nas ma też swoje prywatne konto oszczędnościowe i tam trzyma nieco grosza na własne wydatki. W zakresie zabezpieczenia naszej przyszłości również działamy razem. W planach jest uruchomienie puli oszczędnościowej typowo na gromadzenie środków na emeryturę. Staramy się wspólnie wszystkie kwestie finansowe planować i realizować. Dodatkowo uruchomiliśmy odpowiednie polisy na życie, by zapewnić sobie komfort psychiczny w naszej finansowej temu nasze finanse w związku mają się dobrze, są stabilne oraz dają nam poczucie bezpieczeństwa i zrozumienia. Jednocześnie możemy zachować sobie nieco niezależności, dysponując zbieranymi na prywatnych kontach środkami. O innych naszych założeniach przeczytasz więcej we wpisie mój sposób na i przejrzystość – finanse w związku bez tajemnicFinanse w związku nie będą mogły działać prawidłowo, jeśli nie będą oparte na konkretnych, jasnych, zrozumiałych i obopólnie akceptowanych zasadach. Chyba nie trzeba podkreślać tego, jak istotną rolę odgrywają zaufanie, chęć dogadania się, empatia. Te czynniki pozwolą osiągnąć sukces i zgodę, a wiadomo, że mają wpływ nie tylko na finanse w związku. Ale jeśli inne kwestie działają u Was dobrze, to i w sprawach finansowych też uda się jakoś znaleźć choć wpis ten powstał akurat w Walentynki, to nic nie stoi oczywiście na przeszkodzie, aby porozmawiać o finansach też przy innych okazjach. W ogóle warto rozmawiać, nie tylko o finansach, i nie tylko „od święta” 😉 .A jak finanse w związku mają się u Was? Dajcie znać w komentarzach i podzielcie się swoimi doświadczeniami!Podaj dalej! Dla Ciebie to jedno kliknięcie a dla mnie ogromna pomoc. Dzięki!Nawigacja wpisuTa strona wykorzystuje ciasteczka (cookies). Przeglądając zawartość bloga zgadzasz się na ich wykorzystanie. Ustawienia ciasteczek możesz zmieniać w swojej przeglądarce. ROZUMIEM Polityka prywatności
Trzy lata temu poznałam chłopaka. Po pół roku zostaliśmy parą. Wcześniej miał dziewczynę, z którą się rozstał. Na początku nie dawała mu spokoju, zadręczała esemesami. On odpisywał, mówiąc mi, że ma dość tej sytuacji. Przestał to robić. Ale ona nie dawała mu spokoju. Zażądała od niego pieniędzy, które straciła, będąc z nim 5 lat w związku. W międzyczasie wymyśliła, że jest śmiertelnie chora. Zapłacił jej część pieniędzy, lecz za pół roku upomniała się o pozostałą część. Podobno mu groziła, że pojedzie do Jego rodziców, przyjdzie do pracy i zrobi mu awanturę. Zapłacił resztę. I do września tego roku utrzymywał, że dała spokój, nie pisze, nie dzwoni. We wrześniu przejrzałam jego telefon, w połączeniach był numer - który podejrzewałam, że może być jej. Zapytałam go czy się odzywała - powiedział, że nie. Stwierdziłam, że musiało mi się coś przewidzieć. Po tygodniu sprawdziłam znowu, były esemesy - bardzo miłe, co słychać i w ogóle. Zadzwoniłam pod ten numer, by się upewnić czy to ona - ona. Przytoczyłam mu treść ich esemesów. Przyznał się, że trwa to od 2 tygodni. (W ciągu tego roku zmienił numer telefonu - i ona pisała na ten nowy numer). Ona zaczęła go męczyć esemesami co słychać, a on dla świętego spokoju odpisywał, bo chciał mi zrobić na złość, bo podejrzewał mnie o zdradę. Miał się za chwilę do wszystkiego przyznać i powiedzieć prawdę. Czy rozmawiali przez telefon? Tylko raz - na początku. I choć zauważyłam, że był jej numer w połączeniach wybranych dzień wcześniej - uwierzyłam mu (bo może przypadkiem się tam znalazł). Po 2 tyg. sprawdzam telefon - wszystko usunięte, nawet nie wiem jak, ale znalazłam historię połączeń i esemesów. A tam wszystkie połączenia wykonane od miesiąca i treść ich rozmów esemesowych. Nie tylko odpisywał, ale aktywnie interesował się co słychać u niej. Pisał czy może zadzwonić, i dzwonił. Rozmawiali po kilka minut dziennie, po kilka esemesów dziennie do siebie wysyłali. Rozmowa, mówię mu, że przeglądałam jego telefon i znalazłam wszystko i znam prawdę jak to było. On na początku z uśmiechem na twarzy mówi, że niemożliwe. Nawet daje mi telefon, bo myśli, że oszukuję go. A ja mu pokazuję historię i czytam esemesy. Już nie jest zadowolony, nie chce, bym mu czytała. Mówi, że już wszystko wiem, on się bał mi przyznać, nic do niej nie czuje, ona się nie liczy, liczę się tylko ja. Nie wie czemu to robił, trochę ze złości na mnie, trochę z innych powodów. No dobra, wybaczam, może rzeczywiście się bał, że go zostawię. A przy okazji złość na mnie jak ja mogłam mu tel. przejrzeć. 2 tyg temu pożycza mi samochód. A ja nie potrafię się oprzeć, by nie przeszukać go. W bagażniku znajduję rachunek telefoniczny z wyciągiem połączeń. Grudzień/styczeń ubiegłego roku. Te miesiące kiedy to miał być spokój, kiedy to miała się już nie odzywać. Połączenia, esemesy, rozmowy 40-minutowe, kilka esemesów dziennie. Mówię mu o tym. Znowu, jak ja mogłam mu przeglądać rzeczy. Wyprowadził się, choć to ja miałam zamiar to zrobić. Dzwonił, pisał, że kocha, że tylko ja i w ogóle. Po kilku dniach rozmowa. Wyjaśnienia. Ona mu wtedy nie dała spokoju, chciała więcej pieniędzy, straszyła, a że jego rodzice to starsi ludzie, nie mógł pozwolić, by zrobiła im krzywdę. No i niby pisał, prosił, przekonywał. Jakiś czas miał spokoju, no i odezwała się w sierpniu i on postanowił się jak najwięcej o niej dowiedzieć, by móc odpłacić jej się tym samym, stąd te esemesy i rozmowy. Za pierwszym razem uwierzyłam, choć nie do końca, za drugim też, choć nie do końca, po trzecim nie wiem co myśleć. A dlaczego? Bo kilka pytań nasuwa mi się do głowy. 1. Po co daje się osobie, która grozi, swój nowy numer telefonu? 2. Po co mówi się takiej osobie gdzie się pracuje? 3. Czemu się pisze w esemesach, że jest między nami kiepsko, pisze się co się robi itp? 4. Nie pisze się pożegnalnego esemesa w stylu: Jestem na siebie zły za całą tę sytuację. Ja mam taki mętlik w głowie, że nie wiem już co myśleć. Prawdopodobieństwo, że mnie oszukał kolejny raz jest bardzo duże, ale zawsze jest szansa, że powiedział prawdę. Gdy go pytam o rzeczy, które mi się wydają niespójne, to złości się, że znowu go pytam, czy ja nigdy nie skończę. A nie pytam go często. To było pierwszy raz od czasu, gdy to wyjaśniał mi. Ja nie wiem co robić. Nie mogę się poradzić bliskich, bo nie powinno się o problemach tak poważnych rozmawiać z osobami z zewnątrz, z tymi, które nas znają. Dlatego proszę o pomoc, co ja powinnam zrobić. Tak naprawdę to nie wierzę, że skończyły się te ich telefony. Korzysta teraz tylko i wyłącznie z telefonu służbowego, tam nie ma historii, więc jak skasuje, to raz na zawsze. W pracy ma jeszcze stacjonarny, więc jak chce ukryć, to zrobi to.
szczerość i zaufanie w związku